Przejdź do głównej zawartości

"Dar morza" Diane Chamberlain


Diane Chamberlain - nazwisko nieobce, znane wielu czytelnikom, którzy uwielbiają klimat Ameryki, którzy zaczytują się w zwykłych powieściach obyczajowych, w których zawsze tkwi mnóstwo pytań, tajemnic czekających tylko na ich uchylenie. Nazwisko pani Chamberlain śmiało można postawić obok znanej i lubianej Jodi Picoult czy Lisy Genovy.

"Dar morza" prócz klimatycznej zachwycającej i zachęcającej okładki, zaintrygował mnie również opisem. Ponadto wyznaczyłam sobie misję przeczytania wszystkich książek Jodi Picoult i bohaterki dzisiejszego posta - Diane Chamberlain. Powieści tych dwóch kobiet są mega prawdziwe, wzruszające, łamiące serca, ale wprowadzają również nadzieję i uśmiech w życie czytelnika. Czy "Dar morza" porwał mnie równie mocno, jak poprzednie powieści tej autorki? Sprawdźmy to! (Za dużo oglądania AdBustera, wybaczcie!)

Daria Cato, w dniu ukończenia jedenastu lat wybiera się wczesnym rankiem na spacer po plaży. Lato, słońce, ciepło panujące w Karolinie Północnej tylko krzyczą, by wyjść i cieszyć się nimi bez miary, co też czyni młoda dziewczyna. Nie spodziewa się jednak, że podczas buszowania po ciepłym piasku, w sąsiedztwie cudownej wody znajdzie przeogromny skarb - noworodka. Tożsamość maleństwa nie zostaje odkryta, a opieką otacza ją rodzina Darii. Sąsiedzi rodziny Cato po czasie zapominają o sprawie, Shelly (bo tak dostaje na imię dziewczynka) staje się członkiem rodziny, jednak po dwudziestu latach, kiedy jest ona już piękną, energiczną młodą kobietą, na jej prośbę na wybrzeże wraca Rory Taylor, który w dzieciństwie przyjaźnił się z Darią, natomiast obecnie jest producentem telewizyjnym. Shelly prosi go, aby rozwiązał tajemnicę z przeszłości, żeby odnalazł jej matkę, kobietę, która porzuciła ją na plaży. Ale czy naruszanie przeszłości nie będzie błędem? Czy ludzie, którzy przyzwyczaili się do obecnego stanu rzeczy, chcą, by tę przeszłość rozdrapywać? I czy Rory Taylor nie odkryje za dużo tajemnic?

"Dar morza" to kolejna niebanalna powieść Diane Chamberlain. Książka początkowo ukazuje samotność dorastającej dziewczynki, która jako najmłodsza w zaułku traci powoli swojego najlepszego przyjaciela, który gnany przez nastoletnie pragnienia traci z oczu kogoś, kto może stać się najważniejszą osobą w jego życiu. Autorka nakreśla czytelnikom obraz życia ludzi z drugiej strony świata, ich perypetie, które niejednokrotnie wołają o pomstę do nieba, jednak "wybryki" są całkiem nieźle akceptowane (o dziwo!) przez innych członków rodziny. A tajemnice? Również są przyjmowane z niezwykłym spokojem i akceptacją, co troszkę burzy naturalność powieści. Akcja płynie wartko, czasem aż za bardzo, bo wydaje mi się, że są decyzje, które potrzebują dłuższego przemyślenia, niż to pokazano w książce, ale to moja osobista opinia. Dzięki prostemu, nieskomplikowanemu językowi powieść czyta się dobrze i dosyć szybko.

Diane Chamberlain kolejny raz z rzędu zachwyciła mnie swoją opowieścią. Lekkość z jaką ta autorka snuje historię rodzącą się w jej głowie jest niesamowita. Widać gołym okiem duży talent oraz duże doświadczenie życiowe. Jednak kłuło mnie w oczy, kiedy w kilku sytuacjach bohaterowie zachowywali się mało naturalnie, nie tak, jakby zachowali się w prawdziwym życiu, przez co spada z 7 na 6/10. Ale mimo to "Dar morza" nadal pozostaje bardzo dobrą powieścią, tajemniczą, intrygującą, wciągającą, idealną na wieczór z kubkiem herbaty bądź kakao. Na pewno nie jest marnotrawstwem czasu, polecam!

Tytuł: Dar morza  
Autor: Diane Chamberlain
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ocena: 6/10

Komentarze

  1. Ja kocham literaturę piękną, teraz czytam Myśliwskiego☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się że to jednak nie mój gust:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O gustach się nie dyskutuje podobno :) w każdym razie, gdyby kiedyś naszło Cię na obyczajówki, tę polecam :)

      Usuń
  3. Może kiedyś dam się przekonać. Na razie nie mam ochoty na tą literaturę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i chociaż nie była to jakoś strasznie porywająca książka to i tak dobrze mi się ją czytało ;) Polecam "Chcę cię usłyszeć" autorki, bardzo dobra książka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie się składa, że ja polecasz, bo właśnie stoi na półce w kolejce do czytania :)

      Usuń
  5. Zupełnie zapomniałam o tej książce, a mam ją przecież na półce, tylko tak jakoś się złożyło, że nie miałam czasu do niej zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam książki tej autorki, a "Dar morza" jeszcze przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obawiam się, że nie moje klimaty, jakoś zazwyczaj omijam obyczajówki. ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Historia wydaje się być ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja ukochana autorka! Każda jej książka jest niezwykła. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja nie aż tak ukochana, ale jedna z ulubionych :)

      Usuń
  10. Już od jakiegoś czasu próbuje zapoznać się z twórczością autorki. Muszę w końcu to zrobić :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Immunitet" Remigiusz Mróz

To nie moje pierwsze spotkanie z Remigiuszem Mrozem, choć buszując po moim blogu można tak wywnioskować. Z naszym rodzimym, określanym przez media jako najpłodniejszym polskim pisarzem miałam już do czynienia kilkukrotnie. Trzykrotnie podczas czytania trylogii o Wiktorze Forście, której na dobra sprawę nie zakończyłam, ponieważ Trawers baaardzo mnie zanudził (a tu wychodzi "Deniwelacja" O.O), oraz trzykrotnie podczas przygody z Joanną Chyłką i Zordonem. "Immunitet" to już siódma z kolei książka Mroza, którą miałam w swoich rękach i którą z ogromną chęcią przeczytałam. Choć, szczerze powiedziawszy, pierwsze 200 stron słabo mi szło, były mało wciągające, sprawa, którą tym razem dostali, niezbyt mnie zachęciła, ale po tych dwustu stronach (nie poddałam się, bo wierzę w Remigiusza, Chyłkę i Zordona) w końcu coś zaskoczyło, motor do czytania się włączył i oto jestem. Świeżo po lekturze "Immunitetu"! Sebastian Sendal, sędzia Trybunału Konstytucyjnego, najmł

"Zawsze stanę przy Tobie" Gayle Forman

Gayle Forman nie jest obcym nazwiskiem w świecie literatury, na pewno większość z Was kojarzy tę autorkę chociażby z głośnej książki i późniejszego filmu Zostań, jeśli kochasz , oraz kontynuacji Wróć, jeśli pamiętasz . Z racji tego, że podobały mi się te powieści, sięgnęłam po jeszcze 3 jej książki. Ten jeden dzień , Ten jeden rok i bohatera dzisiejszej recenzji - Zawsze stanę przy Tobie . Czy jestem zadowolona z tych wyborów? A może jednak żałuję? Przekonajcie się! Brit to niepokorna nastolatka, bardzo podobna do swojej matki, grająca w zespole, nosząca fioletowe pasemka i... czasem pakująca się w kłopoty. Żeby sprowadzić ją na dobrą drogę, ojciec z macochą wysyłają ją do Red Rock, ośrodka terapeutycznego, podającego się za szkołę dla trudnych nastolatek. I może wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że jej życie spoczywa w rękach niewykwalifikowanych terapeutek, byłego policjanta oraz okrutnej pani psycholog. Ale jak przetrwać samotnie w takim miejscu? Bez kapeli, bez

"Jak gdybyś tańczyła" Diane Chamberlain

Wystarczy przeczytać tytuł, a części z Was pewnie nasuwa się pytanie: "Znowu ona? Znowu Chamberlain?". No tak, znowu powieść Diane Chamberlain. Tym razem przychodzę do Was z najnowszą jej książką, pt: "Jak gdybyś tańczyła", która urzeka opisem oraz ujmuje za serce okładką. A treść? Czy jest równie intrygująca, ciekawa i sycąca? Czy odkładając książkę, czujemy rozczarowanie, czy raczej zadowolenie z przeczytanej przed momentem powieści? Książka opowiada historię Molly, która wiedzie niezłe życie - ma pracę, dom nad głową, kochającego męża. Jedyne, czego jej brakuje to dziecko i.. stuprocentowa szczerość w związku. Wraz z mężem starają się o adopcję, gdyż nie mają już perspektyw na posiadanie własnego, biologicznego potomka. Ale kobietę ogarniają wątpliwości i zalewa ją fala pytań - czy da sobie z tym wszystkim radę, czy pokocha adoptowane dziecko jak swoje, czy będzie dla niego dobrą matką? Ponadto tajemnica, która skrywa burzy jej spokój, odzywają się duchy prze