Przejdź do głównej zawartości

Czy my się przypadkiem... nie znamy? | "Ocalona" Aprilynne Pike

Ponad cztery lata temu byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Powód? Aprilynne Pike stworzyła cudowny świat pełen wróżek, magii i tajemnic. Dla czternastolatki, lubującej się w takich klimatach, było to niesamowite wydarzenie. Mogłam zatopić się w tym pięknym świecie, nie zważając na nic, prócz tego, czy kubek z herbatą nadal jest pełny. Nie ulega wątpliwości, że zakochałam się w czterotomowej serii „Laurel”. Z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnych tomów, a kiedy nastąpił koniec, poczułam niesmak. Dlatego tak bardzo się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam w sieci zapowiedź nowego cyklu amerykańskiej pisarki. Na szczęście, moja biblioteka nie próżnuje, więc bardzo szybko mogłam sięgnąć po powieść pt.: „Ocalona”.

Główna bohaterka, osiemnastoletnia Tavia cudem przeżyła katastrofę lotniczą, w której zginęli jej rodzice. Po wyjściu ze szpitala, zamieszkuje z dalszą rodziną, o której niewiele wie. Jej opiekunowie, Reese i Jay, załatwiają jej psychiatrę, troszczą się o nią i próbują stworzyć w miarę normalne relacje. Jednak Tavia jest oporna, trzyma się na dystans. Nie może pogodzić się z utratą rodziców. Jedynym miejscem, w którym czuje się dobrze, jest biblioteka. Pracuje tam jej przyjaciel, Benson, który bardzo się Tavii podoba. Dziewczyna jest w stanie przyznać, że jej życie w jakimś sensie wraca do normy. Jednak akurat w tym momencie pojawia się ktoś, to to poczucie burzy. Wraz z tajemniczym młodzieńcem, Tavia odkrywa nowe umiejętności. Nie wie, co ma o tym wszystkim myśleć, zaczyna się miotać. Przestaje ufać psychoterapeutce oraz opiekunom. Jedynym człowiekiem, któremu wierzy jest właśnie Benson. Jakie będą konsekwencje niedopowiedzeń i wybuchowego charakteru Tavii? I kim tak naprawdę jest ta osiemnastolatka? Dlaczego tajemniczy blondyn wydaje się taki znajomy?

„Ocalona” to powieść idealna dla młodzieży. Akcja rozgrywa się w ciągu, zaledwie, kilku dni. Autorka potrafi doskonale wprowadzić czytelnika w swój, z jednej strony normalny, z drugiej – niezwykły świat. Wykreowana główna bohaterka, Tavia dużo rozmyśla, często podejmuje pochopne decyzje. Miota się miedzy Bensonem i tajemniczym młodzieńcem, co z początku przypomina mi miłosny trójkąt, jednak zakończenie książki pokazuje, jak bardzo się myliłam. Nie wie, komu powinna zaufać. Przestaje nawet wierzyć samej sobie. Igra z losem, prowadzi grę z istotami, których nie rozumie, które pragną jej śmierci. Mimo wszystko, ta postać mi się podoba, jej działania wprowadzają w powieść namiastkę strachu i adrenalinę. Narracja w czasie teraźniejszym sprawia, że łatwo zatopić się w powieści i wczuć w bohaterów. Akcja jest jak pijany człowiek idący ulicą – cały czas zawraca, zmienia swój bieg, co jest wielkim plusem dla pisarki. Wymyślona przez Aprilynne Pike historia wprowadza na sam szczyt niepewności – gryzłam paznokcie podczas jej czytania! Ogromną zaletą książki jest okładka – przykuwa uwagę, wykorzystano wszystkie kolory tęczy – plus również dla grafików.

Wadą wielu powieści jest to, że nie ma co mówić o humorze wylewającym się z kartek. Na ponad trzystu stronach spotkałam się co najwyżej z dwoma żartami, które (ledwo) sprawiły, że się uśmiechnęłam. Jest to zbyt mało jak dla mnie.

Jeśli nie macie propozycji na dwa lub trzy wieczory (albo jeden, zależy od waszej motywacji i czasu), to polecam Wam tę ponad trzystustronicową powiastkę. Czyta się szybko, lekko, a tajemnica życia Tavii wciągnie młodych i troszkę starszych nastolatków. A jeżeli jesteście dorosłymi ludźmi i macie ochotę wrócić na chwilę do lat młodości – tym bardziej Wam polecam.

Czekam na kolejne tomy serii "Ocalona"!

Tytuł: Ocalona
Autor: Aprilynne Pike
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 33
Ocena: 6/10

Komentarze

  1. Ja jednak spasuję. Książka może i w moich klimatach, ale nie wzbudza we mnie ani grama ciekawości :/

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Immunitet" Remigiusz Mróz

To nie moje pierwsze spotkanie z Remigiuszem Mrozem, choć buszując po moim blogu można tak wywnioskować. Z naszym rodzimym, określanym przez media jako najpłodniejszym polskim pisarzem miałam już do czynienia kilkukrotnie. Trzykrotnie podczas czytania trylogii o Wiktorze Forście, której na dobra sprawę nie zakończyłam, ponieważ Trawers baaardzo mnie zanudził (a tu wychodzi "Deniwelacja" O.O), oraz trzykrotnie podczas przygody z Joanną Chyłką i Zordonem. "Immunitet" to już siódma z kolei książka Mroza, którą miałam w swoich rękach i którą z ogromną chęcią przeczytałam. Choć, szczerze powiedziawszy, pierwsze 200 stron słabo mi szło, były mało wciągające, sprawa, którą tym razem dostali, niezbyt mnie zachęciła, ale po tych dwustu stronach (nie poddałam się, bo wierzę w Remigiusza, Chyłkę i Zordona) w końcu coś zaskoczyło, motor do czytania się włączył i oto jestem. Świeżo po lekturze "Immunitetu"!

Sebastian Sendal, sędzia Trybunału Konstytucyjnego, najmłods…

"Charlie" Stephen Chbosky

Buszując po księgozbiorze mojej ukochanej biblioteki gminnej, natknęłam się na tę powieść. Niewiele mówiący tytuł, niezbyt zachęcająca okładka, obco brzmiące nazwisko autora, z którym wcześniej się nie zetknęłam, jednak te parę słów na okładce okazało się kluczem, czymś, co sprawiło, że tę książkę wzięłam do ręki i przeczytałam.

"Drogi Przyjacielu, piszę do Ciebie, bo jako jedyny mnie rozumiesz. Chciałbym Ci opowiedzieć o moim życiu, o seksie, narkotykach, związkach, akceptacji... "


Charlie to piętnastoletni chłopiec, którego poznajemy, kiedy idzie do pierwszej klasy liceum. Jest zagubionym chłopcem, mającym problemy ze sobą. Pierwszy dzień w nowej szkole wywołuje w nim strach, mimo, że to nie jest nic wielkiego i każdy nastolatek musi przez to przejść. Czuje się bardzo samotny, ponieważ nie ma żadnych przyjaciół. Żeby wyrzucić z siebie ten strach, pisze listy do zmyślonego Przyjaciela, zwierza mu się z rzeczy, które dzieją się w jego życiu, który mają jakiś wpływ na niego,…

"Jak gdybyś tańczyła" Diane Chamberlain

Wystarczy przeczytać tytuł, a części z Was pewnie nasuwa się pytanie: "Znowu ona? Znowu Chamberlain?". No tak, znowu powieść Diane Chamberlain. Tym razem przychodzę do Was z najnowszą jej książką, pt: "Jak gdybyś tańczyła", która urzeka opisem oraz ujmuje za serce okładką. A treść? Czy jest równie intrygująca, ciekawa i sycąca? Czy odkładając książkę, czujemy rozczarowanie, czy raczej zadowolenie z przeczytanej przed momentem powieści?

Książka opowiada historię Molly, która wiedzie niezłe życie - ma pracę, dom nad głową, kochającego męża. Jedyne, czego jej brakuje to dziecko i.. stuprocentowa szczerość w związku. Wraz z mężem starają się o adopcję, gdyż nie mają już perspektyw na posiadanie własnego, biologicznego potomka. Ale kobietę ogarniają wątpliwości i zalewa ją fala pytań - czy da sobie z tym wszystkim radę, czy pokocha adoptowane dziecko jak swoje, czy będzie dla niego dobrą matką? Ponadto tajemnica, która skrywa burzy jej spokój, odzywają się duchy przesz…